Sunday, July 25, 2010

Jak zycie nie ciekawe, jak ciekawe!, Pecku! Czasu az brak. Jest jak zwykle cudownie i fantastycznie!
Na razie bez fot bo to wymaga kabelka, a kabelek ruszenia dupy do drugiego pokoju, a to z kolei sily a tej mam malo (mysle wlasnie nad zapisaniem sie na jakies podrygi tudziez silownie, ble!, ale cialo wymaga tuningu...). Przesadzam z tym lenistwem, oczywiscie. Moja kochana rodzina nie pozwolilaby mi sie lenic, o nie! W kazdym razie napisze w skrocie co i jak, a jak Allah da to i wiecej za chwile mala.
A wiec ( nie zaczynaj zdania od 'wiec', a wiec 'a wiec'!), siedzimy jak na szpilkach, bo lada (ty)dzien podjac trza decyzje gdzie dalej nas los rzuci, albo tez gdzie my sie rzucimy losowi. Ofert jest roche, trzeba sie skupic i cos wybrac. Mowie oczywiscie o ofertach pracy dla meza, bo ja wiernie zostaje Matka-Polka, gdziekolwiek by to mialo byc na swiecie.
A doma super. Ninie 6go sierpnia stuknie 3 miech. Fajna jest, podsmiechuje sie juz z nas, oczy piekne, duze, rzesy coraz dluzsze, bedzie z niej kasek nie lada! Mama byla u nas prawie 3 tygodnie i tez 3 tygodnie temu wyjechala i jak wyjechala, to tego dnia Teol zlapal wirusa brzuchowego zaraziwszy po drodze Mame, mnie i Stivka na koniec. Na szczescie Nina sie uchowala. Ale bylo ciezko, mowie Wam. Oslabienie na maxa a tu dzieci. I wtedy sie poddalam. Z Nina. To znaczy w swoim 2im miesiacu kolezanka nie mogla sie wyluzowac. Na poczatku myslalam, ze to kolka, ale Ona po prostu nie potrafila spokojnie lezec, ok bylo jak Ja nosilismy, ale odlozona, nie ma mowy. Z Mama na zmiane (glownie Mama) dawalysmy jakos rade, ale po Jej wyjezdzie i do tego jeszcze w chorobie, powiedzialam, 'no way' i dalam smoka. Bardzo nie chcialam tego robic (mimo, ze oznaki byly typowe, ssala piastki mimo pelnego brzucha, rzucala niespokojnie nie mogac zasnac, etc.), ale Nina lyknela silikon jak stara i od razu zasnela blogim snem spiacej od kilku tygodni krolewny. Od tego momentu jest w domu smok. Na szczescie Nina bardzo rzadko go chce, po prostu teraz juz sie ogolnie uspokaja, taki miala widocznie okres, bidula, i z Nia cala reszta rodziny.
Teol radzi sobie w tym wszystkim jak moze, czyli swietnie. Wciaz jest duzo ze mna, ale Jego pokoj to tez dobry przyjaciel, oczywiscie pod warunkiem, ze ja jestem w kuchni, czyli z widokiem na pokoj Teola!
Dzisiaj przyjezdza Tom. Chlopaki sa juz pewnie na lotnisku, zeby Go odebrac. Opoznienie 2,5 godzinne, bo Grecy chcieli zastrajkowac, ale nie dostali pozwolenia, wiec robia tylko to, co musza, czyli jak jest jakis poslizg, to olewka i opoznienia. Wiec moze na wieczor zjada...!
I w zwiazku z powyzszym wlasnie nie puszczam teraz fot (a sa fajne, bo wojaze byly z Mama na wyspy, etc!), bo podgotuje obiad. Jednak cechy housewife totalnie we mnie jeszcze nie znikly, Pecku, ale pazury, ma sie rozumiec, sa pomalowane!
Calus!

p.s. Mirka wychodzi za maz 4go wrzesnia! Gratulacje!

5 comments:

  1. Chciałbym wam powiedzieć tym, którzy czytają o tym swojej stronie internetowej irlandzkiej katolickiej: www.catholicheritage.blogspot.com

    ReplyDelete
  2. Kolega tak z irlandzka po polsku pisze, ale jak kto zainteresowany obrazkami swietymi, to czemu nie...

    ReplyDelete
  3. 100 lat Tereso!
    niech Ci dzieci pomocne będą a mąż pracowity.

    i pisz czy nie jakie plany, tak?

    ReplyDelete
  4. Teresa pisz jakie plany, kiedy przybywacie bo ja już miałam sen że Cię odwiedzałam w jakiejś 'fabryce' w Germanii! serio, bardzo realistycznie to wyglądało i muszę powiedzieć żeś się tam świetnie odnalazła...

    także pisz bo zacznę plotki siać


    Gosia

    ReplyDelete