Friday, December 3, 2010

NOWY NUMER TELEFONU

Taka zielen jest pod sniegiem!!!

Pozytywnie zaczelam to bliskie spotkanie z Polandem, co?

Przede wszytskim wszystkim podaje moj nowy mobile phone number, czyli: 514.579.605. Stary sie poddal i tyle go widzieli. JESTEM DOSTEPNA 24/7 do polowy stycznia 2011, DZWONTA!

Monday, September 27, 2010

sto lat teo!

26go wrzesnia byla kolej Teola na dmuchanie (4) swieczek. Sto lat i Happy Birthday spiewali znajomi i przyjaciele polsko-greccy i oczywiscie przyjaciel Jorgo. Dziekuje wszystkim za zyczenia w imieniu zainteresowanego.
Pod koniec sierpnia Tom pojechal do szkoly (glupi jest to musi sie uczyc, jak mowi kolezanka Nowaczyk).
Potem byly moje urodziny (dziekuje za zyczenia bardzo, bardzo!!). Bylo milo, dostalam laurke od syna, byla restauracja, swieczka na torcie w ulubionej kafejce, slowem najlepiej!







Thursday, September 23, 2010

lipiec/sierpien pod znakiem toma i plazy

Upal nie dawal za wygrana, wiec plaza miedzy 1600 a 2000 (wczesniej ukrywalismy sie w klimatyzowanym domku) byla glownym punktem codziennego programu.































hydra_spetses

Cofne sie, za pozwoleniem, w czasie. Mianowicie czerwiec/lipiec, ostatnie odwiedziny Mamy (NB Mama u nas NOW!).
Odbylismy fantastyczna przygode: calodzienny rejs na dwie pobliskie wyspy, Hydra i Spetses. Ta pierwsza urocza, bardzo grecka, wszystko pod gore, jedyny dozwolony transport to osiol z zaprzegiem, rower i nogi, piekne widoki, port i oczywiscie zamek! Druga, juz nie taka 'wow', bardziej nastawiona na wyglodnialych turystow, wiec restauracje ok. Zdjatka, voila!




























Plany:
  • polowa listopada: Teresa z dzieciami przyfruwa do Lomianek,
  • polowa listopada (+ kilka dni): Stefan przyjezdza Alfa do Lomianek,
  • koniec listopada/poczatek grudnia: Stefan wyrusza na 2-letni kontrakt w Malezji i przygotowac grunt dla rodziny,
  • poczatek stycznia: Teresa z dzieciami odfruwa do Malezji...

Any questions?

Sunday, July 25, 2010

Jak zycie nie ciekawe, jak ciekawe!, Pecku! Czasu az brak. Jest jak zwykle cudownie i fantastycznie!
Na razie bez fot bo to wymaga kabelka, a kabelek ruszenia dupy do drugiego pokoju, a to z kolei sily a tej mam malo (mysle wlasnie nad zapisaniem sie na jakies podrygi tudziez silownie, ble!, ale cialo wymaga tuningu...). Przesadzam z tym lenistwem, oczywiscie. Moja kochana rodzina nie pozwolilaby mi sie lenic, o nie! W kazdym razie napisze w skrocie co i jak, a jak Allah da to i wiecej za chwile mala.
A wiec ( nie zaczynaj zdania od 'wiec', a wiec 'a wiec'!), siedzimy jak na szpilkach, bo lada (ty)dzien podjac trza decyzje gdzie dalej nas los rzuci, albo tez gdzie my sie rzucimy losowi. Ofert jest roche, trzeba sie skupic i cos wybrac. Mowie oczywiscie o ofertach pracy dla meza, bo ja wiernie zostaje Matka-Polka, gdziekolwiek by to mialo byc na swiecie.
A doma super. Ninie 6go sierpnia stuknie 3 miech. Fajna jest, podsmiechuje sie juz z nas, oczy piekne, duze, rzesy coraz dluzsze, bedzie z niej kasek nie lada! Mama byla u nas prawie 3 tygodnie i tez 3 tygodnie temu wyjechala i jak wyjechala, to tego dnia Teol zlapal wirusa brzuchowego zaraziwszy po drodze Mame, mnie i Stivka na koniec. Na szczescie Nina sie uchowala. Ale bylo ciezko, mowie Wam. Oslabienie na maxa a tu dzieci. I wtedy sie poddalam. Z Nina. To znaczy w swoim 2im miesiacu kolezanka nie mogla sie wyluzowac. Na poczatku myslalam, ze to kolka, ale Ona po prostu nie potrafila spokojnie lezec, ok bylo jak Ja nosilismy, ale odlozona, nie ma mowy. Z Mama na zmiane (glownie Mama) dawalysmy jakos rade, ale po Jej wyjezdzie i do tego jeszcze w chorobie, powiedzialam, 'no way' i dalam smoka. Bardzo nie chcialam tego robic (mimo, ze oznaki byly typowe, ssala piastki mimo pelnego brzucha, rzucala niespokojnie nie mogac zasnac, etc.), ale Nina lyknela silikon jak stara i od razu zasnela blogim snem spiacej od kilku tygodni krolewny. Od tego momentu jest w domu smok. Na szczescie Nina bardzo rzadko go chce, po prostu teraz juz sie ogolnie uspokaja, taki miala widocznie okres, bidula, i z Nia cala reszta rodziny.
Teol radzi sobie w tym wszystkim jak moze, czyli swietnie. Wciaz jest duzo ze mna, ale Jego pokoj to tez dobry przyjaciel, oczywiscie pod warunkiem, ze ja jestem w kuchni, czyli z widokiem na pokoj Teola!
Dzisiaj przyjezdza Tom. Chlopaki sa juz pewnie na lotnisku, zeby Go odebrac. Opoznienie 2,5 godzinne, bo Grecy chcieli zastrajkowac, ale nie dostali pozwolenia, wiec robia tylko to, co musza, czyli jak jest jakis poslizg, to olewka i opoznienia. Wiec moze na wieczor zjada...!
I w zwiazku z powyzszym wlasnie nie puszczam teraz fot (a sa fajne, bo wojaze byly z Mama na wyspy, etc!), bo podgotuje obiad. Jednak cechy housewife totalnie we mnie jeszcze nie znikly, Pecku, ale pazury, ma sie rozumiec, sa pomalowane!
Calus!

p.s. Mirka wychodzi za maz 4go wrzesnia! Gratulacje!

Wednesday, June 9, 2010

co tu robic?!

Kochani,
Jest tak: chlopaki na rybach, corka spi, ja sama doma. Spac mi sie nie chce, wlasnie siedze w ogrodzie nad kawka, wzielam kompa i pisze. Nie wiem co robic! Aaaaaaa!. Nie trzeba sie bawic w 'strazaka sama' ani 'boba de bildera', ani karmic, pozmywane, obiad co prawda nie gotowy, ale jakos mnie to nie rusza. Siedze i z jakiegos glupiego przyzwyczajenia chce cos robic. Dzialac. Beznadzieja! Co za odruchy?! Czlowiek juz sie nie umie zrelaksowac...., niezle.

Pomaluje pazury... Moze byc taki kolor?

Corka wola! Nareszcie!

Sunday, June 6, 2010

nina










Ale Was przetrzymalam, co?! Sorki bardzo...

Od 6go (dzis miesiac!!), jak bylo zreszta planowane, jest z nami Nina. Po 4rodniowym pobycie w atenskiej klinice jestesmy doma i bardzo szczesliwi. Teolcio zaczal nagle bardzo zabiegac o moje wzgledy, ale kocha Nine (na razie), Ninka przez pierwsze 2 tygodnie jadla i spala, potem zaczela wydawac dzwieki, ze glodna, teraz ze ma kolke. Niedlugo przyjdzie kolej na kosmetyki, ciuchy, etc. (...czas szybko leci...). Stiwek jest w siodmym niebie, ze za 4ym razem udalo Mu sie zrobic corke, a ja jestem kompletnie cool (2nd time rodzice pewnie wiedza o co chodzi), tzn. dzidzia upomina sie o zarcie albo masazyk brzuszka, a ja jestem zajeta, czyli np. czytam ksiazeczke Teolowi, odpoczywam nad kawa lub gotuje, to dzidzia musi poczekac. Priorytety...
I krotkie video dla Poszkodowanych!

p.s. special info dla Pecka do Jego database, czyli wymiary Niny: 3,2 kg, 50,7 cm

Tuesday, April 20, 2010

Pogoda jest super. Dzisiaj spedzilismy caly dzien na plazy piknikujac, budujac zamek z fosa, piknikujac, pluskajac stopami w jeszcze rzeskiej wodzie morskiej, piknikujac, drzemiac, etc. Ciezko mi znalezc wygodna pozycje w tej chwili w moich rozmiarach, ale piasek okazal sie sprzyjajacy ('pomocny', jak mowi Teol), co znaczy, ze bylo w miare ok.
6go maja z ranca wyjmuja Nine. Czas najwyzszy, bo ciezko jest, nie powiem.

Ale jeszcze sie odezwe!! Zanim Nina totalnie mna zawladnie!!

...polska...

Niestety potem byly smutne njusy z Polski, czyli katastrofa polityczno-ludzka. My zostalismy przy komputerze i wiadomosciach internetowych, Mama wrocila w to przygnebienie.
Moze teraz bedzie latwiej byc na blogu.

mama, wielkanoc, polska...

Kochani,
Jestem winna wyjasnienia milczenia. Jak widac w tytule, dzialo sie.
Na Wielkanoc przyjechala do nas Mama, milo. Wielkanoc tez bardzo mila, w ogrodzie, zorganizowana przez naszych landlordow (na zdjeciu obok z wnuczkiem, Jorgosem, czyli Georgem i Teolem) z jagnieciem na ruszcie i chyba ogolnospozywczymi smakolykami wielkanocnymi. Ja zajadalam, a co, i tak nie widac... (jak widac na zdjeciu). Z Mama zajelysmy sie slodka strona imprezy, czyli sernik, piernik i ... brownie. Mniam! Z greckich ciekawostek byly jaja na czerwono, taki lokalny good luck i trzeba sie nimi z gory i z dolu stuknac i sprawdzic komu peklo. Taaa.
Byly tance malych zorbow no i, of course, 'easter egg hunting', czyli kto znajdzie najwiecej czekoladowych jaj pochowanych wszedzie dookola w ogrodzie. Teol przodowal. Po tatusiu ma, chlopak, szosty zmysl do slodyczy.
No i ukochana babusia!!







Monday, February 22, 2010

warszawa-nafplio_skype

Tak, tyle info w jednym wpisie!!


Warszawa byla swietna, oto tylko kilka dowodow, wiec musicie uwierzyc mi na slowo. Ja mam tak, ze jak jest fajnie, to nie robie zdjec. I juz. Jakos o tym nie mysle, dobrze sie bawie, a aparat niczego nieswiadomy lezy sobie w szufladzie. A potem jest placz i lzy i wszysto inne co z rozpacza zwiazane, ale juz za pozno. Dobra, zdjecia.






A Nafplio na nas cierpliwie czekalo. Stiwek rowniez. Przyjechal nawet Tom, co by nam sie nie nudzilo i smucilo po pozegnaniu z Warszawa. Bylo milo ale sie skonczylo wczoraj. Chlopak sie przeczekal na lotnisku w Atenach prawie 4 godziny, bo sniezyce w Manchesterze i Angole w panice nie przyjmowali samolotow. Cieniasy.



A teraz ostatnie, ale nie mniej wazne, jak mowia 'Cieniasy', czyli ja na skajpie. Zapraszam na 'marta.procter'. Umowim sie na mejlu na godzine i pogadam sobie, nie?! Noooo!


Calus, dzis rzezki, 18-stopniowy.

Monday, January 11, 2010

LOTem blizej...

..., kazde dziecko wie i dlatego ja z moim dzieckiem skorzystamy z uslug tej godziwej firmy juz 16go stycznia, zeby odwiedzic kraj-raj na 2 tygodnie. Mam nadzieje, ze snieg nie zasypie wsi Lomianki i wydostane sie na liczne spotkania towarzysko-kulturalno-kawowo-barowe. Do zobaczyska!

p.s. Moj numer telefonu bedzie taki sam. Podaje na wypadek gdybyscie mnie juz przekreslili byli ze swojego zycia usuwajac moje dane ze swoich komorek. A wiec: 0514.590.133.