Wreszcie jest! Wyczekiwana przez Teola (i przez nas dla Teola) choinka! Nie jest to swierk, nie jest to rowniez jodla, sosna, etc, tylko tuja. I to w donicy. Wiem, niezla przygoda, ale za granicami katolickiej i jakze tradycyjnej ojczyzny mozna sobie chyba pozwolic na odrobine extrawagazy, he? (Szczegonie, ze totalnym szalenstwem byloby kupno powyzszych drzewek - 50 euro)Na focie, ozdobiona nietlukacymi sie (!) bombami i pomalowanymi szyszkami wlasnej roboty.
Alleluja!
Alleluja i nawzajem :)
ReplyDelete