Tuesday, April 20, 2010

mama, wielkanoc, polska...

Kochani,
Jestem winna wyjasnienia milczenia. Jak widac w tytule, dzialo sie.
Na Wielkanoc przyjechala do nas Mama, milo. Wielkanoc tez bardzo mila, w ogrodzie, zorganizowana przez naszych landlordow (na zdjeciu obok z wnuczkiem, Jorgosem, czyli Georgem i Teolem) z jagnieciem na ruszcie i chyba ogolnospozywczymi smakolykami wielkanocnymi. Ja zajadalam, a co, i tak nie widac... (jak widac na zdjeciu). Z Mama zajelysmy sie slodka strona imprezy, czyli sernik, piernik i ... brownie. Mniam! Z greckich ciekawostek byly jaja na czerwono, taki lokalny good luck i trzeba sie nimi z gory i z dolu stuknac i sprawdzic komu peklo. Taaa.
Byly tance malych zorbow no i, of course, 'easter egg hunting', czyli kto znajdzie najwiecej czekoladowych jaj pochowanych wszedzie dookola w ogrodzie. Teol przodowal. Po tatusiu ma, chlopak, szosty zmysl do slodyczy.
No i ukochana babusia!!







No comments:

Post a Comment